W jaki sposób oceniamy osoby poznane w sieci? Jakie emocje komunikujemy innym w internecie?

 

Cyberprzestrzeń rządzi się swoimi prawami. Patrice Wallace, autorka książki „Psychologia internetu” pisze, że cyberprzestrzeń początkowo była obszarem skutym lodem. Autorka wspomina czasy, gdy internet pozbawiony był takich środków wyrazu jak wszechobecne dziś emotikony, zwielokrotnienie liter i znaków interpunkcyjnych, pisane oznaczenia reakcji niewerbalnych czy też onomatopeje.

Przed laty internauci mieli ograniczone możliwości w wyrażaniu emocji w sieci, co znacznie pogarszało jakość kontaktu interpersonalnego. Na przestrzeni czasu język emocji społeczności internetowych uległ zmianom, przeciętny użytkownik internetu ma do wyboru dużo bardziej rozbudowaną możliwość  abstrakcyjnego komunikowania się, co nie oznacza, że kontakt interpersonalny w cyberprzestrzeni rządzi się tymi samymi prawami co kontakt twarzą w twarz.

Dziś cyberprzestrzeń cechuje się swoistą temperaturą. Salomon Asch tuż po wojnie odkrył, że ludzie są skłonni do szybkiego formułowania sądów o innych. Nawet przy ograniczonych informacjach na ich temat. W serii eksperymentów odkrył, iż cechami, które w znaczący sposób determinują ocenę drugiej osoby są ciepło i chłód.

Wallace w oparciu o tę teorię podaje, iż znaczne ograniczenie środków ekspresji przyczynia się do zmaksymalizowania doświadczania chłodu. Rodney Fuller, zajmujący się badaniami interfejsów człowiek-komputer w przeprowadzonych przez siebie badaniach eksperymentalnych, zauważył, że  w procesie tworzenia wrażenia, pomyłki związane z oceną ciepła i chłodu są dość powszechne, a ludzie znający się jedynie z cyberprzestrzeni mają skłonność do oceniania siebie wzajemnie jako bardziej zadaniowych, analitycznych i logicznych. Pomijając cechy prospołeczne takie jak uprzejmość, wrażliwość czy towarzyskość.

Co więcej, zniekształceniu ulegała również ocena dotycząca przestrzegania zasad i porządku. Osoby znające się jedynie z sieci przeceniały gotowość do przestrzegania zasad u swojego współrozmówcy.  To pokazuje, że interakcja w sieci może być obarczona pewną tendencją do przypisywania innym cech z obszaru chłodu – drażliwości, kłótliwości czy egoizmu. Stąd już krótka droga do nieporozumień, których w sieci bez liku.

Dziś temperatura sieci zdaje się  ukropem, ale czy w tym gąszczu ekspresji widać ciepło? Zdaje się, że mamy eskalację zjawiska, o którym Wallace pisze w swojej książce. Spirala wzajemnych projekcji ze spektrum chłodu powoduje nieustanną potrzebę walki.

Joanna Pietrzyk